środa, 8 grudnia 2010

Azjatyckie smakołyki ;-)

Chciałyśmy tradycyjnie napisać coś o khmerskiej kuchni, ale uznałyśmy, że będzie to w sumie nudne.  Zamiast tego, zamieszczamy kilka zdjęć lokalnych specjałów - same delicje.  Oni naprawdę to wszystko jedzą ze smakiem (podpisy pod zdjęciami). 

pełen wybór robali, od karaluchów po pasikoniki
ptaszki, "no chicken"
żółwie pieczone w całości
  
Do polskich sklepów dociera już chyba większość tropikalnych owoców.  Często, niestety, są jedynie smutnym wspomnieniem smaku tych, które dojrzały na słońcu (np. dotyczy to mango).  Nadal jednak egzotyczne miejsca oferują możliwość spróbowania owoców i warzyw zupełnie w Polsce nieznanych.  Jednym z nich jest dżakfrut, kolczasty gigant.  Dojrzały potrafi ważyć do 30 kg.  Pod grubą skórą kryją się regularne, owalne owoce, bardzo mięsiste i aromatyczne.  Smak dżakfruta jest dosyć specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu.  Owoc często mylony jest z durianem, który jednak jest zazwyczaj mniejszy i ma dużo większe i ostrzejsze kolce.  Niestety, zima nie jest sezonem na duriana, więc nie miałyśmy dotychczas okazji spróbować legendarnego azjatyckiego śmierdziela, ale może uda się w Indonezji.  

dżakfrut w Hanoi
pomnik duriana w Kampot
Dragon fruit czyli smoczy owoc, popularny w Azji tak, jak jabłka w Europie.  W smaku jest zbliżony do kiwi, ale dużo bardziej mdły.  


Nie mamy pojęcia jak nazywają się dwa poniższe owocki.  Małe brązowe kulki mają w środku mocno galaretowaty, słodkawy miąższ z dużą, czarną pestką w środku (przypominają w smaku lychee).  Brązowo – czerwonawy „pomidorek” natomiast, pod bardzo grubą, różową skórką, ma biały miąższ o konsystencji i smaku dragon fruita, ale za to dużo bardziej intensywny.  


 


2 komentarze:

  1. te z brązową skórką to longany (ale przez lata myślałam, że to liczi właśnie, bo tak je w tajlandii nazywają sprzedawcy), a te drugie to mangosteeny - jedne z moich ukochanych:-)
    marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta

    dzieki za nazwy. Buziaki

    P

    OdpowiedzUsuń